Szybowcowa niedziela

Wypełniający się okluzją białoruski niż dawał w przeddzień prawdziwy festiwal zachmurzenia i pozwolił tylko na szkoleniową aktywność szybowcową. Nasz bociek pracowicie przemierzał krąg za kręgiem, z cierpliwością znosząc nadmierne interwencje sterami młodych adeptów lotnictwa.


W niedzielę ten układ baryczny przesunął się na wschód i wraz z ustępowaniem bardzo wilgotnych mas powietrza zaczęły wykwitać nad Bydgoszczą coraz liczniejsze cumulusy. Po kilku strzałach z wyciągarki Juniorowi udało się wybrać w Polskę na prawie czterogodzinny spacer, a nasz bociek na koniec pracowitego dnia także pokazał, że nie jest tylko wołem roboczym, ale całkiem ładnie i lekko potrafi latać. Warunki zrobiły się iście diamentowe. Humilisy upstrzyły cały nieboskłon kusząc do odległych wypraw. Niestety warunki ruchowe nie zawsze pozwalają na taką swobodę, ale Bociek nacieszył się prawie dwugodzinnym lotem. Wszystko co piękne musi się jednak skończyć. Tym razem spektakularną burzą z ulewnym opadem, przed którym szczęśliwie udało się wylądować Juniorowi. Pozostali pomimo kuszącej oferty finału mistrzostw świata w piłce nożnej cierpliwie czekali na kolegę. I tak powinno być, bo to przecież klub szybowcowy, a nie piłkarski.


© Aeroklub Bydgoski